poniedziałek, 6 kwietnia 2015

no 9

alicja.




0.
Siadacie obok siebie w autobusie. Najpierw nawet na niego nie patrzysz; kiedy autobus rusza, spojrzeniem błądzisz po mijanych pejzażach. Są piękne, tyle. On nie ponagla. Minęło tak wiele lat - możecie pomilczeć jeszcze parę minut, prawda?


1.
Budzisz się w ciemności - próbujesz dostać rękoma do oczu. Chcesz przykryć je swoimi zmęczonymi, dziwnie ciężkimi dłońmi i nie myśleć, niemyślećniemyślećNIEmyśleć. Nie udaje się, twoje ręce, twoje nogi -. Cała ty - przywiązana do metalowego krzesła. Słyszysz brzydki, suchy, chro-po-wa-ty jęk, uświadamiając sobie, że wydobywa się z twojego rdzenia, i przypominasz sobie wszystko
 - każdą nitkę własnego ciała odrywaną od CIEBIE, odrywaną powoli i z rozwagą. Rozebrano cię na części - planowo i skrupulatnie. Nie jesteś już tą samą sobą

(- dogrzebali się do żeber, wsadzili brudne paluchy pod żebra i dotykali, kaleczyli twoje serce serceserce -)
jesteś kopią samej siebie, wspomnieniem, czymś innym, czymś innym.

2.
- Alicja - przedstawiasz się. Głowę trzymasz wysoko, biały uśmiech, zmrużone oczy. Ciężar ciała opierasz na lewej nodze, krągłość biodra wpisuje śliczny łuk w zarys twojej sylwetki na tle ciemniejącego nieba.
(a.
Poznajesz busz: zielone oczy tubylców, smukłe postaci nocnych wędrowców i ich dziwne śpiewy murmurando; zaznajamiasz się z dzikimi kotami, z jadowitymi wężami i ćmami. Zakochujesz się w ciepłej woali wieczoru.

b.
Poznajesz morze: płyniesz ku zimie, chłodne powietrze drażni twój kark, więc przyzwyczajasz się -już na zawsze- do noszenia postawionego kołnierza. Mróz zaczyna rozpękiwać twoje wargi, cała jesteś w pęknięciach i przyznajesz w ciszy własnego serca, że nigdy nie było ci lepiej. Życie na statku jest nudne i przyjemne jednocześnie, bosman to twój dobry kumpel, a para buchająca z komina przyprawia cię o uśmiech. Ale tylko za mróz jesteś wdzięczna, płyniesz ku Zimie.)


Więc się przedstawiasz.
Rosja latem jest równie piękna co wtedy. Ale tęsknisz do krajobrazu przyprószonego śniegiem, do bieli i do szarego nieba. 
Nie szkodzi, Zimę nosisz w sercu, nigdy już nie będziesz samotna.
(c.
Potem poznajesz: balet, śpiew na wylanych srebrem uliczkach, Moskwę, matrioszki. A później już znasz i wszystko, co znasz, zostaje w tobie, jest tobątobą tobą.)


3.
Śnisz w błękicie: o saniach pędzących przez gwarny Sankt Petersburg, saniach, w których czekały na ciebie wełniane koce z niebieskimi wstawkami; o oczach twoich trzech małych sióstr, którym śpiewałaś kiedyś smutne kołysanki; o niebie nad twoim domem - zawsze jasnym i pogodnym, zawsze we wspomnieniach.

-właśnie. uczysz się przypominać - którejś nocy,  kolejnej, jest ci tak niedobrze od PAMIĘTANIA, że siadasz na łóżku, wyjmujesz spod poduszki nóż i tniesz głęboko po zewnętrznej stronie przedramienia. Krew przypomina ci o czymś jeszcze:
obietnice, uśmiechy i oczy pomału chowające się w głąb czaszek.
Nie zasypiasz tej nocy, ale pierwszy raz od wielu lat jesteś spokojniejsza.

4. 
Poznajesz go w kawiarence, wiosną. Za oknem kołyszą się w kwietniowym słońcu korony akacji. Na parapetach rozkwitają w tysiące barw kwiaty i kwiateńki, wszystko to bardzo cię cieszy, wszystko wygląda jak wyrosłe na dobrej, ciepłej krwi.
Przysiada się bez pytania, gdzie indziej nie ma już miejsc. Sączy pomału poranną kawę, przegląda ze skupieniem pierwszą stronę gazety - rozczulające, myślisz. Rozmowa zaczyna się znikąd i donikąd prowadzi, ale żadne z was się tym nie przejmuje. 
.Bawi cię w nim i pociąga jakaś śmieszna-nieśmieszna radość bycia. 

Z czasem odnajdujesz w Mężczyźnie wiele wartościowych cech. Oczywiście przypuszczałaś, że będzie je posiadał (wystarczyło ci jedno spojrzenie), ale i tak czujesz miłe podniecenie, kiedy ukazują się u niego w pełnej krasie.

Wiosenne trele są, no jasne, radosne i promieniste, ale nigdy nie lubiłaś się łudzić. Miło czasem pobawić się w kotka i myszkę z samą sobą, prawda. Życie powinno składać się z wdechów i wydechów, przeczekań i działań. Ale nie należy się karmić mrzonkami. A przed tobą jeszcze wiele karków do skręcenia. 
Więc przyznajesz we własnej głowie, że Mężczyzna -chociaż nie znajdujesz nigdzie czegoś równie ciekawego co patrzenie na jego ramiona, łokcie i nadgarstki -
Mężczyzna to tylko
Rycerz na Białym Koniu, Książę,
który jest tylko przystojny, dobry i z ideałami, a l e
nie wie nic o krwi.

Znasz prawdę o życiu, o ciele i duchu - wszystko sprowadza się do włókien ciała. Wiesz to z potrójną pewnością, w końcu kiedyś (dawno, dawno temu) rozebrano cię na części i wepchano w ciebie ręce (rozkleszczyli ci żebra metalem, tego się nie zapomina nienienie).
Więc życie: krew i krew i serca bijące nierówno, zawsze nierówno. Życie to szacunek do życia, a szacunek do życia tylko przez krew - wypicie, rozpoznanie i zrozumienie. Nie inaczej.

Książę też pozna kiedyś tę prawdę. Widzisz trochę przyszłości po ruchach czyiś dłoni i wiesz, że przed nim jeszcze wiele lat beztroski i niewiedzy, chyba że
sam zacznie pytać a l e
twój Rycerz na Białym Koniu to tylko rycerz na białym koniu.

I nie możesz go za to winić (nie, naprawdę, nie mogłabyś, darzysz go taką głupią czułością). Zapach krwi jest więc tylko twój i w sumie trochę cię to cieszy, bo miło jest mieć coś dla siebie.

(zacieranie śladów po czyimś istnieniu, krzywda, ziarenka gorczycy, krawaty, osteofity, małostkowość, łamane kręgosłupy, waga słów i słowa bez znaczenia, kolczyki i zapasowe klucze)

0.
Więc siedzicie obok siebie i pierwsze słowa jakie padają-

- Masz we włosach wstążki. - Uśmiecha się kącikami oczu, a w tobie coś topnieje z rozpaczliwej nadziei, nadziei...
- Nie mam.
Wplata palce w te twoje włosy i opowiada - cichym, spokojnym, smutnym głosem - o ziemi przesiąkłej bólem i krzykiem, o niepogodzonych i nienagrodzonych, o ranach i o bliznach. Opowiada, jak z jego przepony, płuc, tchawicy, krtani, gardła wyrywał się szloch, że
a może
bo
gdyby
a ty
a ty pozwalasz mu wyplatać z siebie
to 
czemu nikt nie chciał nadać imienia: strup za strupem, skrzep, zastanie, niepoznanie, poszarpanie, krzywdę.

Gdybyś pisała sobie inną historię, Alicjo, nazwałabyś się w niej egoistką, ale tutaj
jesteś tylko sobą
z niewidzialnymi wstążkami we włosach, z krwią na rękach i z żebrami, na których zostały głębokie ślady po ostrzach i śrubach.

W tej historii nie chodzi o miłość, ani o wspomnienia. Nie chodzi nawet o ciebie. Tę historię pisze się krwią i tylko krew jest ważna, tylko ona.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz