[bo M., N., bo tak]
powiedziała mi, że umiera, a ja na to:
co się dziwisz?
nie dziwiła się wcale.
Czekałyśmy, aż dzień zgaśnie, przylazła noc bezgwiezdna.
pytałam o Leviego.
mówi mi: Leviemu odbija.
ja jej na to: idiota.
Uśmiechnęła się i jakoś tak wilgotnie przemrugała ten uśmiech.
gdzieś tam źródło światła i wirowanie ciem.
z pamięci wyciągnęłam, jak siedziałyśmy na tej samej huśtawce
lata temu.
szept: to jest męczące, wiesz?
wiedziałam, od kiedy popatrzyła na mnie.
bo jakie inne /jak nie męczące/ może być to,
co sprawiło,
że w jej oczach po raz pierwszy błyszczał strach.
myśmy się nigdy nie bały. nigdy nic w ten sposób.
gardło ściśnięte, wtulona w cienkie ściany własnych płuc, jakby mogła się tak ukrywać
już na zawsze, ucieknięta w siebie i gdzieś na bok - co to było, co to było.
Levi pewnie przesadza ze zdrowym odżywianiem, co? - pytam.
Znowu ten uśmiech, niech tak będzie, no.
mówi mi, że tak, Levi wciąż nawija o witaminach i wapniu, podsuwa jej zieleniny pod nos
non stop non stop.
(-nie umieraj, nie umieraj- myślę. albo: -nie bój się, nie bój się- to zwłaszcza. -przerażenie, idź od niej precz, ja się mogę bać, ale ona nie. niech się nie boi, nie bój się, moja moja-)
mówi, że śniła bezsnsem, że to po raz pierwszy od dawna.
Noc pełznie - licha i leniwa, ciemnuchna - zawija nas w woale i korale, chujnia, no.
tak było.
ani razu nie płakałam nad nią. bo co. trzeba tylko z dnia na dzień, dzień za dniem.
Dzwoni.
Ach tak.
Co jej na to? Brzmi dzielnie.
dwa tygodnie później
Głupstwo, przewraca wazon. Obrus moknie, tulipany pokaleczone, a ona wypłakuje się za wszystkie dni, wypłakuje wyroki-niewyroki, badania i odczłowieczania. Uczłowieczania, szum krwi. i zmęczenie. i życie. i nieprzyjazność życia minionego i brak szans na przyjazność tego, które się czai.
nic. bo co? przytulić bez sensu, poklepać po ramieniu, powiedzieć cokolwiek, szastać słowami, kiedy słowa nic już nie znaczą.
tylko usiąść naprzeciw i czekać po cichu.
dziwne to. za oknem wyrasta ciemność, ćmy uderzają w szybę, a jej oczy poczerwienione spokojnieją.
już już, mówi do siebie, do mnie nie. mnie jakby nie było. dobrze jest.
tej nocy śnię o kolorowych miasteczkach i gadających słoniach.
nigdy o umieraniu.
nie śnimy o nim ani ja, ani ona. nie myślę. nie mówimy. dzień. kolejny. i się żyje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz